(u)wierzyć w swoje dziecko

Pasja, która zostaje na całe życie. Dlaczego warto wspierać dziecko w tańcu?

Kiedy dziecko mówi, że chce tańczyć, dla dorosłego może to być po prostu kolejna aktywność dodatkowa. Jedna z wielu rzeczy wpisanych pomiędzy szkołę, naukę i codzienne obowiązki. Dla dziecka może jednak znaczyć znacznie więcej.

Pasja daje młodemu człowiekowi własny świat. Miejsce, w którym może się rozwijać, przeżywać emocje, poznawać siebie, doświadczać sukcesów, ale też uczyć się radzenia sobie z tym, że nie wszystko przychodzi od razu.

I właśnie dlatego warto ją traktować poważnie.

Taniec uczy znacznie więcej niż tańca

Oczywiście rozwija ciało. Uczy koordynacji, świadomości ruchu, muzykalności, prawidłowej postawy i sprawności. Jednak z perspektywy wielu lat pracy z dziećmi widzimy, że najcenniejsze rzeczy często dzieją się gdzieś obok samej techniki.

Dziecko uczy się systematyczności. Przychodzi na zajęcia również wtedy, kiedy danego dnia nie wszystko wychodzi. Powtarza element po raz kolejny. Przygotowuje się do występu. Staje przed publicznością. Czasami wygrywa, czasami nie. Raz dostaje wymarzoną rolę, innym razem musi na nią jeszcze poczekać.

To są małe doświadczenia, które z czasem budują dojrzałość.

Taniec uczy również funkcjonowania w grupie. Tego, że na scenie jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za siebie. Że trzeba zauważać drugiego człowieka, słuchać, współpracować i respektować wspólnie ustalone zasady.

Druga grupa rówieśnicza ma ogromne znaczenie

Jest jeszcze jeden aspekt zajęć pozaszkolnych, o którym mówi się zdecydowanie za rzadko.

Dla dziecka niezwykle cenne jest posiadanie drugiego środowiska rówieśniczego, niezależnego od szkoły i klasy.

W szkole dzieci spotykają się dlatego, że zostały przydzielone do jednej klasy. Na sali tanecznej łączy je coś zupełnie innego — wspólna pasja. Razem przygotowują choreografię, przeżywają tremę przed występem, czekają za kulisami, cieszą się z sukcesów i wspierają wtedy, kiedy coś nie poszło zgodnie z planem.

Powstają relacje zbudowane wokół wspólnego zainteresowania, a nie tylko wspólnego planu lekcji.

To może mieć ogromną wartość również dlatego, że dziecko przestaje budować cały swój świat społeczny w jednym miejscu. Jeśli w szkole przeżywa trudniejszy moment, ma jeszcze inne środowisko, innych kolegów i inne miejsce, w którym może czuć się ważne, potrzebne i zauważone.

Dla wielu naszych uczniów szkoła tańca z czasem staje się właśnie takim miejscem.

Wsparcie rodzica nie oznacza oczekiwania wyników

W dziecięcej pasji ogromną rolę odgrywają rodzice. Nie dlatego, że powinni kontrolować każdy trening czy oczekiwać kolejnych sukcesów.

Najcenniejsze jest poczucie, że to, co dla dziecka ważne, jest ważne również dla jego najbliższych.

Czasami wsparciem jest obecność na widowni. Czasami podwiezienie na trening. Rozmowa po trudniejszym dniu. Pomoc w przygotowaniu stroju. A czasami zwyczajne: „Widzę, ile pracy w to wkładasz”.

Dziecko nie musi zostać zawodowym tancerzem, aby lata spędzone na sali miały ogromną wartość.

Pasja nie zawsze musi przecież prowadzić do zawodu. Może prowadzić do pewności siebie, przyjaźni, odwagi, samodzielności i wspomnień, które zostają na całe życie.

Trzeba mieć możliwość spróbowania

Dlatego tak ważne jest również to, aby nauka tańca nie kończyła się wyłącznie na ćwiczeniu przed lustrem.

Trening jest fundamentem, ale scena daje doświadczenie, którego nie da się odtworzyć podczas zwykłych zajęć.

W naszej Szkole Baletowej w Bielsku-Białej staramy się stwarzać dzieciom różne okazje do tego, aby mogły próbować swoich sił. Nasi młodzi tancerze uczestniczą w konkursach, spektaklach, pokazach, wydarzeniach miejskich i różnego rodzaju projektach artystycznych. Zdarzają się również profesjonalne realizacje, w których ich praca jest wynagradzana.

Każde z tych doświadczeń jest inne.

Inaczej tańczy się podczas konkursu, inaczej podczas dużego wydarzenia miejskiego, inaczej w spektaklu, a jeszcze inaczej w projekcie, w którym młody tancerz po raz pierwszy styka się z profesjonalnymi zasadami pracy.

Nie chodzi o to, żeby dziecko wszędzie było najlepsze.

Chodzi o to, żeby mogło spróbować.

Wyjść na scenę. Poczuć tremę. Sprawdzić siebie w nowych warunkach. Czasem odnieść sukces, a czasem zejść ze sceny z myślą: „następnym razem zrobię to lepiej”.

Właśnie z takich doświadczeń rodzi się prawdziwa pewność siebie — nie z przekonania, że wszystko zawsze się uda, ale z wiedzy, że warto próbować.

Nie trzeba być „najbardziej utalentowanym”, żeby ktoś w Ciebie wierzył

To jedna z rzeczy, na których szczególnie nam zależy.

W pracy z dziećmi bardzo łatwo dostrzec te, które od początku mają wyjątkowe predyspozycje. Szybciej zapamiętują choreografię, mają naturalną muzykalność, odpowiednie warunki fizyczne albo po prostu pewniej czują się na scenie.

Ale dobry pedagog nie może widzieć tylko ich.

W naszej szkole chcemy patrzeć dalej niż na to, co dziecko potrafi dzisiaj.

Każdy z naszych instruktorów wierzy w swoich uczniów — nie tylko w tych, których talent jest widoczny od pierwszych zajęć. Równie mocno w dziecko, które potrzebuje więcej czasu. W to, które jest nieśmiałe. W to, któremu pewne rzeczy przychodzą trudniej. W to, które być może jeszcze samo nie wie, na co je stać.

Bo dzieci rozwijają się w różnym tempie.

Czasem dziecko, które początkowo stoi z tyłu sali i nie jest najbardziej zauważalne, po kilku latach zaskakuje wszystkich. Potrzebowało tylko czasu, pracy i kogoś dorosłego, kto nie przestał w nie wierzyć.

Dla nas zadaniem pedagoga nie jest wyłącznie rozpoznawanie talentu.

Jego zadaniem jest również pomaganie dziecku odkryć możliwości, których ono samo jeszcze w sobie nie widzi.

Każde dziecko rozwija się inaczej

Jedno potrzebuje większego wyzwania. Drugie potrzebuje czasu. Jedno uwielbia scenę od pierwszego występu, inne długo oswaja tremę. Są dzieci bardzo przebojowe i takie, które swoje możliwości pokazują dopiero wtedy, kiedy poczują się bezpiecznie.

Dlatego trudno nam wyobrazić sobie dobre nauczanie tańca bez indywidualnego podejścia.

W naszej szkole staramy się naprawdę znać naszych uczniów. Dostrzegać nie tylko ich możliwości techniczne, ale również temperament, emocje, mocne strony i moment, w którym aktualnie się znajdują.

Bo pedagog nie pracuje wyłącznie z ciałem tancerza.

Pracuje z młodym człowiekiem.

Dobry pedagog pozostawia po sobie coś więcej niż technikę

Można nauczyć dziecko poprawnego ustawienia stóp, pracy rąk czy choreografii. Znacznie trudniej nauczyć wymagania bez poniżania, dyscypliny bez strachu i ambicji bez przekonania, że wartość człowieka zależy od miejsca na podium.

To właśnie dlatego tak dużą wagę przywiązujemy do tego, kto prowadzi naszych uczniów.

Nasi instruktorzy są znakomitymi pedagogami i ludźmi z ogromnym doświadczeniem artystycznym oraz dydaktycznym. Ale równie ważne jest dla nas to, w jaki sposób pracują z młodym człowiekiem.

Wymagamy. Stawiamy cele. Uczymy systematyczności i odpowiedzialności. Jednocześnie rozmawiamy, tłumaczymy i słuchamy.

Dziecko powinno wiedzieć, czego się od niego oczekuje i dlaczego. Powinno znać granice i zasady, ale powinno też wiedzieć, że może przyjść z pytaniem, wątpliwością czy problemem.

Taniec i wychowanie mogą iść razem

W świecie dzieci i młodzieży bardzo łatwo skupić się wyłącznie na rezultatach: kto zdobył medal, kto zatańczył główną rolę, kto dostał się do kolejnego projektu.

My patrzymy trochę szerzej.

Oczywiście cieszą nas sukcesy naszych tancerzy. Konkursy, występy i kolejne sceniczne doświadczenia są ważną częścią ich drogi. Jednak równie ważne jest dla nas to, jakimi ludźmi stają się po drodze.

Dlatego znaczenie mają dla nas dobre wychowanie, kultura osobista, szacunek do innych, odpowiedzialność za grupę, punktualność, umiejętność rozmowy i respektowanie jasnych zasad.

Wierzymy, że wysoki poziom artystyczny nie musi oznaczać chłodnej atmosfery, a dobre relacje nie oznaczają braku wymagań.

Dzieci potrzebują jednego i drugiego: życzliwości oraz granic. Kogoś, kto potrafi powiedzieć „to trzeba poprawić”, ale jednocześnie daje dziecku poczucie: „wierzę, że potrafisz zrobić kolejny krok”.

Nie każda pasja musi trwać całe życie, żeby była ważna

Być może dziecko, które dziś z ogromnym przejęciem zakłada baletki, za kilkanaście lat będzie zawodową tancerką lub tancerzem.

A być może zostanie lekarzem, architektem, przedsiębiorcą, nauczycielem albo wybierze jeszcze zupełnie inną drogę.

To naprawdę nie odbiera wartości temu, czego doświadcza dzisiaj.

Zostanie z nim świadomość własnego ciała. Odwaga wyjścia przed ludzi. Umiejętność pracy na efekt, którego nie widać po pierwszym treningu. Doświadczenie porażki i ponownej próby. Przyjaźnie spoza szkolnej ławki. Pierwsza scena. Pierwszy konkurs. Pierwszy występ, po którym serce jeszcze długo bije szybciej. Dyscyplina, muzyka i emocje.

I być może jedno z najważniejszych doświadczeń dzieciństwa: świadomość, że kiedy coś było dla niego naprawdę ważne, dorośli potraktowali to poważnie.

Że rodzice wspierali.

Że pedagog widział nie tylko wynik, ale człowieka.

I że ktoś wierzył w jego możliwości, zanim ono samo nauczyło się w nie wierzyć.

Dlatego kiedy dziecko znajduje swoją pasję, nie zawsze trzeba od razu pytać: „Co z tego będzie?”.

Czasem warto zapytać:

„Co ta pasja może dać mu dzisiaj?”